Rzecz krótka i jasna – czytanie i pisanie rozwija. Nie jest to jakaś banialuka, którą próbował mi wpoić jakiś zadufany w sobie filozof, lecz fakt który poznałem na własnej skórze.
Fakt pierwszy – im więcej czytasz tym coraz bardziej rozwija się twoja wyobraźnia. Nie chodzi mi oczywiście o czytanie wypowiedzi na forach, czy też wpatrywanie się w głupie uśmieszki na gadu-gadu. Chodzi przedewszystkim o czytanie książek. Nawet zwykłe streszczenia potrafią w znacznym stopniu poprawić postrzeganie świata, a nawet – co niektórych ucieszy – bardzo zredukować liczbę stawianych byków we własnych tekstach. Oczywiście nie nadmieniając faktu, że dana osoba często przestaje wygłaszać kompletne bzdury, o ile takowe nadawał…
Fakt drugi – im więcej czytasz, tym więcej wlewasz do czary zwanej „własna twórczość”. Mi się zdarzyło przelać te naczynie, a wynikiem tego jest parę tekstów, które spisałem w wolnej chwili. Pierwsze teksty oczywiście nijak się miały do współczesnych dzieł literackich – i ja też ich tak nie traktowałem. Ot, przelane kłębiące się od dłuższego czasu myśli.
Do czasu, aż nie postanowiłem się nimi podzielić. Jak każdy szanujący się programista – w pewnym momencię zechciałem zobaczyć, jak przyjme moje dzieło szersze grono. Nie będąc idiotą (jakich wielu zresztą…) nie wrzuciłem tego jako wyeskportowany tekst z worda na serwer interii, tylko zapytałem pana dużeGdwaOle gdzie i jak, co zaowocowało nowym tematem na forum fantastyki…
Nie spodziewałem się gromady odpowiedzi – i takowych nie otrzymałem. Temat sobie leżał, a ja zająłem się innymi sprawami różnej wagi…
Całość się zrobiła ciekawsza po świętach. Nie dość, że temat zyskał parę odpowiedzi, to jeszcze za mój tekst wzięła się niezwykle pracowita i krytyczna pani moderator, która objechała moją pracę od góry do dołu za błędy (głównie powtórzenia, dodam) i co ciekawe… uznała mój tekst za obiecujący i z chęcią przeczyta dalsze rozdziały (!?).
Twórca jak twórca – usłyszy parę skromnych komplementów i z potrójnym zapałem rusza z powrotem do pracy. A błędy? Poprawiłem wszystkie, a że teraz wiem czego mam unikać, to wyłapuje je w locie.
Wiem, wiem – jestem przecież „koderem”. Ale pisanie tekstu literackiego to też swojego rodzaju układanie skomplikowanego algorytmu. Rozplanowanie, ułożenie planu postępowania, pierwsza wersja i testy, testy i testy… Tak twierdzi mój sor od poskiego i ja się z nim jak najbardziej zgadzam!