W końcu się udało – postawiłem stronę na nogi na moim nowym skrypcie. I co najważniejsze – działa i się nie sypie (często).
Jak to zwykle bywa w takich zadaniach – samozaparcie jest nieocenione. Musiałem spędzić nad unowocześnioną wersją skryptu dobre trzy tygodnie, by spełniał wszyskie moje wymagania (a trochę ich było). Pomimo wykorzystania już gotowego produktu (skryptu napisanego do stron stawianych w mojej pracy) to i tak czas wydłużał się na wzór muru chińskiego.
No, ale w końcu się udało – postawiłem stronę główną teraz tu widoczną w czasie pisania tego tekstu oraz mini-podstronkę by pokazywać swoje teksty (wspominałem o nich w „Pisanie++”). W tej chwili wszystko śmiga, a mi zostało przygotować skrypt do „komercyjnego użytku” (czyt. poptrzerabiać, by za dużo nie potrafił co do ceny).
Oczywiście – poza kodzeniem zostały jeszcze i sprawy „mniejszej wagi”. Dokładniej – trzeba przygotować bagnet na kampanie wrześniową. Polibuda fajna uczelnia – dopóki masz odpowiednią ilość punktów, to ciebie na pysk nie wywalą (a nawet jak nie masz, to mając takiego dziekana jak mój wydział, to raczej nie jest jeszcze case closed). Problemem jest jedynie wbicie sobie do głowy odpowiedniej wiedzy… dzięki Bogu na drugim roku mam dużo laborek – o wiele bardziej przyjemnie robić z zakasanymi rękawami, niż z płonącym długopisem…