Przeglądając ostatnio czeluści Internetu, natknąłem się na temat o stworzeniu świata. Pomimo oczywistych dyskusji nt. fizyki, big Bang i innych tego typu zjawisk, to zainteresował mnie link na youtube , gdzie był film z seminarium nt. stworzenia świata. Jako, że lubię oglądać takie wykłady, a autor linka twierdził, że tam jest prawda, to się skusiłem na obejrzenie potoku słów niejakiego dr Hovind’a…
…który po 15 minutach zamienił się dla mnie w potok kreatywnych, lecz kompletnych bzdur. Złożyło się to z faktu, że przedstawił wiek ziemi, jako 6000 lat (!), że to było za sprawą magicznego „puf” bezpośrednio przez boga (!!) i że wcześniej ludzie żyli normalnie z dinozaurami (!!!). Żeby jeszcze spektaklu nie było końca – dopowiedział do tego, że otworzył specjalny park, gdzie te „prawdy” wpaja dzieciom je odwiedzającym…
Skończywszy to oglądać, i gdy w końcu pozbierałem swoją twarz z szerokiego „Wu Te eF”, stwierdziłem, że muszę się temu przyjrzeć, bo jeżeli taki niebezpieczny człowiek istnieje i ma doktora, to z tym światem już jest nieodwracalnie ciężko…
Poszukiwania zacząłem najpierw od rozpoznania nurtu – czym jest kreacjonizm? Z tego co się dowiedziałem, jest to odłam chrześcijańsko-katolickiej społeczności, którym konserwatyzm uderzył już kompletnie do głowy i wyprał mózg. Podejrzewam u nich stwierdzenie faktu, że o ile fundamentalni islamiści dosłownie interpretują Koran i wysadzają się w powietrze (ponieważ, ten kto zna Koran, sam stwierdzi, że jest tam o zabijaniu niewiernych i każdy muzułmanin o pełnym rozumie bierze go z dużym przymrużeniem oka), to dlaczego spadkobiercy nauk Chrystusa nie mogą tak robić.
No bo przecież bardziej „boskie” jest stworzenie świata za pomocą pstryknięcia palcami, gdzie nadistota wyższa wystawia ręce znad chmurki i ustawia ręcznie każdego lisa, wiewiórkę czy dinozaura. Bo przecież to nie może być wola boska, że stała się ewolucja, a prorokom przekazał Bóg taki obraz stworzenia świata, by ich tęgie, acz niewykształcone naukowo umysły je pojęły.
Żeby było śmieszniej – większość „naukowców” kreacjonizmu, którzy udowadniają nieprawdę nt. „ewolucjonizmu”, są najzwyczajniej w świecie ofiarami własnego lenistwa i kategorycznie konserwatywnego wychowania. Często „fakty” przez nich przedstawiane nie trzymają się kupy, zawierają błędy obliczeniowe lub są oparte o przestarzałe, nieaktualne lub obalone dane.
Wyjątkiem tu nie jest wspomniany wcześnie „doktor” Hovind – zaglądając w historię jego wykształcenia możemy się dowiedzieć bardzo ciekawych rzeczy. Pomijając fakt, że ukończył dosyć dziwny, nie-akredytowany przez państwo „college” baptystki, to jeszcze przygotował dla ciekawski gwóźdź programu. A mianowicie – dostał doktorat z Uniwersytetu (także nie akredytowanego) na zasadzie korespondencji (!). A dla ciekawskich, radzę przyjrzeć się temu uniwerkowi – podobno można tam dostać różne stopnie naukowe w przeciągu miesięcy (!!).
Mając do dyspozycji takie dowody głupoty (by nie nazywać już tego niedouczeniem i debilizmem kompletnym) całkowicie wykreśliłem kreacjonizm z „faktów” i dokleiłem do „dowodów głupoty ludzkiej”. Niestety – to nie koniec niespodzianek…
Wspomniany na samym początku filmik musiał być przez kogoś dodany – i został przez działacza Gliwickiego Stowarzyszenia Chrześcijańskiego, ba nawet dodali napisy po polsku! A żeby mnie jeszcze dobić do końca, bo to jeszcze dna nie przebiło – w komentarzach zaciekle tych teorii bronił działacz nazywając na prawo i lewo wszystkich zaślepionymi i niedouczonymi…
Czasami, naprawdę tracę wiarę w umysł człowieka…