Trochę dawno nie było wpisu – ale spokojnie, wbrew ogólnym plotkom, że porwała mnie trąba powietrzna od wiatraka na moim Procku, to tylko bagnet mi się zaciął na kampanii wrześniowej i dużo czasu zajęła mi jego naprawa.
No, ok – ale o czym ja się dzisiaj będę bezsensownie użalał? Otóż za cel obrałem analizę dziwnego nurtu młodzieżowego jakim jest nielogiczna nienawiść do jedynego organu ścigania, który im zapewnia jako-takie poczucie bezpieczeństwa i dzięki któremu nie latamy na prawo i lewo podcinając sobie gardła nawzajem.
A mowa mianowicie o tym dziwnym, wrogim zachowaniu dzieciaków w stosunku do policji i tej dziwnej modzie na przeklinanie na nich. Ja rozumiem – są ludzie, którym ostro wkopała, zrujnowała życie – dlatego co bardziej ambitni muzycy wykonali utwory raperskie i hip-hopowe by to utrwalić i przestrzec przed tym w przyszłości. Ale – do jasnej cholery – na kiego wyzywać i mieć gdzieś wszystkich funkcjonariuszy?
Ludzie ulicy – jak sami twierdzą – pokrzywdzeni przez nich, wypisują wszędzie gdzie się da napis HWDP, niczym oręż przed życiowym wrogiem – jakim k**wa wrogiem? Przecież oni po to powstali, by nas chronić, i by CHOCIAŻ mieć do kogo się zwrócić, kiedy ciebie okradną, pobiją, czy zabiją rodzinę. Wiem – nie zawsze potrafią pomóc – lecz już sama świadomość, że MOŻNA daje pewną satysfakcję i poczucie, że jest jakieś prawo.
Tak – bo oni tego prawa mają strzec i strzegą. Wiem, że popełniają błędy, jest korupcja i często przymykają oko – ale przecież też mogą popełniać błędy, to też są ludzie! A nie jakieś psy, jak to wielokrotnie bezmózgowi przedstawiają ci pseudoprzedstawiciele „uciskanego społeczeństwa”.
Kiedyś się zastanawiałem dlaczego coś takiego powstało – jest z przyczyn może być znienawidzenie przez starszych poprzedników policji – a tzw. milicji z czasów komuny. Wiadomo – brak wolności, a tacy funkcjonariusze byli idealni do utrzymywania ludności w ryzach – i ta nienawiść do nich przeniosła się na następne pokolenie. Ale do cholery – to BYŁO PRZESZŁO 20 LAT TEMU. Mamy teraz wolny kraj, w którym stróże prawa służą społeczeństwu, A NIE uciskowi.
Ale oczywiście to nie jest jedyny powód – mogę rzec z przekonaniem, że to pewnie był najmniejszy. Prawdopodobnie największym winowajcom są ci „muzycy”, którzy przyuważyli, że gównażeria pozostawiona samemu sobie bez opieki zajętych rodziców, szybko podchwytuje wszystko co daje im możliwość wyżycia się na zakazy.
Bo przecież zawożą z powrotem do szkoły, kiedy się ucieknie na wagary, nie pozwalają pić alkoholu, czy też wlepili mandat za picie tego trunku w miejscu publicznym (swoją drogą – trzeba być niesamowicie tępy lub ślepy żeby dać się tak banalnie dać złapać…) . Buuu, nie mogą płakać, bo przecież są dorośli! (wiek pomiędzy 8 – 16 lat – coraz częściej zdarzają się przypadki beznadziejne w obie strony wiekowe) Więc taki łepek podchwytuje teksty i zaczyna je powtarzać w kółko – baa! Jak napisze na tuzinie murów HWDP to będzie w dodatku fajny wśród kolegów, bo taki kozak z niego!
I oczywiście, przedsiębiorczy pseudomuzycy, zaczęli produkować na potęgę swoje hipho-polo, bo z tego kasa i sława. I po paru latach z tego łajna narodziło się coś, co całkowicie zniechęciło mnie do tego odłamu muzyki – tzw. „pokolenie JP”.
Nie rozumiem co trzeba mieć – kompletny brak szacunku, zespół głupoty beznadziejnej, czy ciężkie dzieciństwo z ojcem pedofilem, żeby wybrać AKURAT TAKI skrót na nowe hasło „przedstawicieli ulicy”. Serio – jak pierwszy raz to usłyszałem, to mi przed oczami stanął papież i nadzieja – czyżby moda na coś lepszego wróciła? Niestety nie.
Po prostu chytry „cfaniak” wpadł na genialny pomysł, że jak pod tymi inicjałami JP ukryje chamskie „jeb**ć policje”, to dzieciaki powtarzające to w kółko w domu nie zwrócą uwagi rodziców – bo przecież mówią o papieżu, prawda? I oczywiście się to dzieciakom spodobało – i zapewniło twórcom kasiore na bazie młodych, jeszcze nie wykształconych umysłach – które przez błędy wychowawcze nie mają wyobraźni, żeby sobie zdać sprawę, jakby ten świat wyglądał bez policji…
Przez to moje uczulenie na tę „modę” wzrosło już 4-krotnie – nie to, że jestem jakimś gorliwym katolikiem, ale przez samo moje uczulenie na głupotę ludzką, którą tak pięknie potrafiłskwitować Einstein, czy chociażby Lem.
Na szczęście – domeną natury jest to, że zawsze można się spodziewać kontrataku – i tu o dziwo policja (zapewne już na skraju możliwości wyczerpana nerwowo, przez ciągłe ściganie gównażeri, przez którą nie mogą się zająć normalnymi sprawami) wyszła ze swoim hasłem „Policja Was Je**e” – w skrócie PWJ (brzmi jak nazwa jakiejś polibudy
).
Tak najbardziej śmieszy i jednocześnie żenuje mnie w tym wszystkim fakt, że gdyby wszystkich tych HWDP i JP krzykaczy postawić przed policją w świetle dokonania jakiegoś przestępstwa, bez kolegów, przed którymi się można pokazać (a czasami nawet ich obecność nie wystarcza ;] ) to 90% z nich sika w spodnie na samą myśl o odpowiedzialności – dosłownie.
Sam pamiętam przypadek takiego cwaniaczka w supermarkecie – gość chciał ukraść coś małowartościowego (przepisy jeszcze były inne) i nie chciał przy przyłapaniu się dobrowolnie z tego rozliczyć – wiadomo, wzywamy policję. Ten na ich widok chciał przykozaczyć i walnął „won mi z tymi psami!”… to nie był szczyt jego pomyślunku (wątpię, żeby w ogóle miał jakiekolwiek takie szczyty). Porządne przyłożenie po udach z pałki policyjnej i delikwent narobił w gacie z bólu – dosłownie, obsługa sklepu musiała wietrzyć zaplecze…
Dlatego jak ktoś krzyczy w kółko „JP na 100%” – to warto mu odszczekać „jesteś pier***lnięty? A wyglądałeś w miarę normalnie…”.