Koniec semestru… uff!
O kurcze pieczone na procku – trochę czasu nie pisałem na tym moim „fikuśnym blogasku!”. No cóż – jako, że ponad dziesięć miesięcy (żeby o okrągły rok nie zachaczyć) nie dawałem znaku życia, to może poinformuje o paru „drobnych” zmianach. Tak, mature zdałem, tak dostałem się na studia (baa, nawet na polibude stołeczną), tak podciąłem [...]